Koniec zimy?

Suszki

Chciałabym, żeby 31 styczeń był ostatnim dniem zimy. Byłoby dobrze, gdyby śnieg stał się tylko wspomnieniem.

Chmiel

Chmiel

Groszkowe

Owoce

W sierpniu w Ogrodzie Botanicznym UKW znalazłam ciekawą roślinę z zielonymi owocami. Siedział na niej łowik ze zdobyczą. Od razu zaświtało mi w głowie, że to musi być wilczomlecz. Trochę poszperałam na necie i okazało się, że ten gatunek nazywa się groszkowy. Pochodzi z rejonów Morza Śródziemnego i Chin. Uprawiany jest jako roślina dwuletnia. Dorasta do 1,8 metra wysokości. Jak wszystkie wilczomlecze zawiera trujący sok mleczny. Zakwita w drugim roku uprawy, tworząc sporych rozmiarów zielone kwiatostany z jasnożółtymi miodnikami. Kwitnienie nie jest zbyt intensywne, ale rozkłada się na długi okres czasu. Podobnie jak inne wilczomlecze jest chętnie odwiedzany przez pszczoły. Swoją nazwę zawdzięcza pojawiającym się latem owocom, które przed dojrzeniem przypominają zielony groch. W słoneczne dni rozłupnie mogą dość gwałtownie pękać, wyrzucając nasiona na znaczną odległość. Gatunek ten warto mieć w ogrodzie, gdyż jego wydzieliny korzeniowe odstraszają szkodniki drzew owocowych: krety, myszy, norniki i turkucie. Poza tym chroni tkaniny przed molami.

Wilczomlecz

Wilczomlecz

Wilczomlecz

W zimowej szacie

Widoki

Dzisiaj od rana świeciło słońce w Bydgoszczy, więc pojechałam do Ogrodu Botanicznego, żeby obejrzeć go i uwiecznić w zimowej szacie. Co prawda byłam tam dwa lata temu w lutym, ale wtedy leżało zdecydowanie mniej śniegu. Tym razem czułam się, jakbym trafiła do lasu. Tylko jedna główna ścieżka była trochę odśnieżona i udeptana. Oprócz pracujących ogrodników nie spotkałam żadnego spacerowicza. Wśród drzew i w pobliżu czterech karmników fruwało dużo sikorek. Niestety z powodu chrzęszczącego śniegu pod moimi butami nie udało mi się podejść do nich blisko. Ukryłam się kilkanaście metrów dalej za skupiskiem drzew i obserwowałam je przez kilka minut. W końcu zaczęło robić mi się zimno w stopy i musiałam iść dalej. Zrobiłam kilka pocztówkowych widoków. W sumie nie było nic szczególnego do fotografowania – trochę różnych owoców i trawki ozdobne. Niestety w międzyczasie słońce zaczęło chować się za chmury. Nie chciałam przemarznąć, więc po niespełna godzinie pożegnałam zimowy botanik.

Ogród Botaniczny

Ogród Botaniczny

Ogród Botaniczny

Ogród Botaniczny

Ogród Botaniczny

Ogród Botaniczny