Krótkie odwiedziny

Owady

W tym sezonie kilka razy zaglądałam do znajomego bluszczu, ale dopiero pierwszego października dopisały jednocześnie obficie kwitnące kwiaty, motylki i ładna pogoda. Moje odwiedziny były krótkie, ponieważ szybko rozbolały mnie ramiona i kręgosłup od zadzierania głowy i wyciągania rąk z aparatem ku górze.

Rusałka pawik

Rusałka pawik

Rusałka pawik

Rusałka pawik

Reklamy

Niewdzięcznicy

Owady

Doszłam do wniosku, że fotografowanie motyli na bluszczu jest bardzo trudnym zajęciem. Motylki okazały się niewdzięcznymi modelami. Siedziały tak wysoko, że nie mogłam zbliżyć się do nich. Większość nie chciała otworzyć skrzydeł, a jeśli któryś to zrobił, to jedynie na ułamek sekundy.

Rusałka pokrzywnik

Rusałka pokrzywnik

Rusałka pawik

Rusałka pawik

Rusałka pawik

Rusałka pawik

Zmiana na lepsze

Owady

Gdy we wtorek przejeżdżałam rowerem obok znajomego bluszczu, zauważyłam pośród kwiatków fruwające motylki. Zdziwił mnie ogromnie ten widok, ponieważ w minionych latach motylki nie nawiedzały tej stołówki. Znajduje się ona na szczycie wysokiego ogrodzenia ogrodowego. W sąsiedztwie stoi nowy parterowy budynek, którego cień pada na większą część bluszczu. Tylko najwyżej położone partie z kwiatami są oświetlone do godzin południowych.

Dzisiaj pojechałam tam ponownie. Zabrałam ze sobą nowy aparatem z obiektywem 14-150mm, który idealnie nadał się do wysokościowej sesji. Metr nad moją głową siedziały na kwiatkach aż dwa admirały oraz pięć rusałek pawików. Dokoła fruwało też mnóstwo bzygów i pszczółek.

Rusałka admirał

Rusałka admirał

Rusałka admirał

Rusałka admirał

Rusałka admirał

Rusałka admirał

Nagroda

Owady

Wczoraj późnym wieczorem wrócił ze szpitala mój aparacik. Został całkowicie uzdrowiony. Dzisiaj po trzech tygodniach przerywy wybrałam się na wytęsknione foto łowy. W nagrodę za przeżyte stresy trafił mi się pierwszy raz w życiu niezwykły owad, przypominający osę, ale ciemniejszy i jeszcze raz taki duży jak ona. W Wikipedii dowiedziałam się, że to szerszeń europejski. Dobrze, że mnie nie pokąsał. Kuzyn mojego męża miał latem na działce bardzo niemiłe spotkanie z szerszeniem, które skończyło się wizytą w szpitalu i kilkoma zastrzykami.

Szerszeń

Szerszeń